niedziela, 22 września 2013
ROZDZIAŁ 9
3 MIESIĄCE PÓŹNIEJ
JUSTIN
Obudziłem się w szpitalu na sali operacyjnej obok Madison.
Co się stało nic nie pamiętam...
- Jus... Nareszcie minęły 3 miesiące- miała przerażoną minę
- Co się stało kochanie?
- Ktoś kto mnie porwał poszczelił Cię. Uciekłam mu od razu i pobiegłam do Ciebie.
- Ile ja tu już jestem?
- 3 miesiące.
- Tak długo?!
- Nie unoś głosu. Czemu w Twoim ciele wykryto narkotyki?!
- No... Kilka razy wziąłem...- na jego twarzy pojawił się smutek
- Wiesz jak to Ci zaszkodziło?!
- Kochanie nie denerwuj się... Nie mam siły na kłótnie.
- No dobrze dzisiaj możesz już wyjśc ze szpitala, spakój się a ja pójdę porozmawiać z lekarzem.
- No okej.- posłałem jej całusa
Zacząłem pakować moje rzeczy. W sumie to było tylko kilka bluzek i spodni. Następnie ubrałem się i poszedłem do gabinetu doktora.
*
MADISON
Przez te 3 miesiące byłam razem z Jusem w szpitalu. Tak się bałam że nigdy się nie obudzi ze śpiączki... Gdy się obudził byłam szczęśliwa i zła na niego. Jak mógł brac te świństwa? Przecież to go niszczyło... Kazałam mu się spakowac a ja poszłam do lekarza porozmawiac.
-Madison jest coś co musisz wiedziec...
-Tak? Słucham.
- No więc panu Bieberowi bardzo zaszkodziły te narkotyki. Brał je regularnie.
- Co?! Nic o tym nie wiedziałam...- teraz byłam wkurzona
- Tak. To prawda, jeśli jeszcze raz się to zdarzy musi iśc na odwyk.
- Ale się nie zdarzy.
- Miejmy nadzieję a teraz może pani razem z chłopakiem iśc do domu.
- Tak to miałam zamiar zrobic.- w tym momęcie wszedł Justin
- Dzień dobry, i co jest ze mną?
- Musi pan przestac brac narkotyki, bo skończy się to odwykiem.- odpowiedział
- Aha to możemy iśc prawda Madison?
- Tak skarbie.
Tak jak powiedział pojechaliśmy do domu. Justin bez oporu pozwolił mi prowadzić auto. Gdy zajechaliśmy była 20. Justin skierował sie do pokoju a ja poszłam do łazienki wziąc kąpiel. Po 15 minutach wyszłam owinięta w ręcznik do mojego chłopaka, który grzecznie już leżał w łóżku czekając na mnie.
*
JUSTIN
Nareszcie w domu. Madison się na mnie chyba zawiodła z tą sprawą narkotyków.
- Kochanie w czym mam spać?- zapytała z niegrzecznym uśmieszkiem
- Bez niczego, zdejmij ręcznik.
- Dobrze.- zrzuciła swój ręcznik na podłogę i ukazała swój brzuszek
- Widzę że dziecko już daje o sobie znaki.- uśmiechnąłem się
- Tak czasami boli, nawet strasznie.
- Chodź do mnie nie stój tak, nie chcę leżeć sam.
Położyła się obok mnie. Zrobiłem jej masaż brzuszka. Chciałem z nią to zrobić, ale ona jest w ciąży. Mam wielką potrzebę... W sumie nie po to śpimy bez ciuchów. Ale ona tego nie zrobi...
- Justin o czym myślisz?- zapytała przez sen
- O tobie złotko.- pogłaskałem ją po głowie
- A przypadkiem nie o sexie?
- No... Może.
- Och ty... Zawsze tylko o tym.- cicho się zaśmiała
- Za ile dziecko przyjdzie na świat?
- Za 5 miesięcy.
- Ale ten czas szybko leci.- pocałowałem ją w czoło
Zasnęła wtulona w mój tors a ja również z nią.
I JAK 9 ROZDZIAŁ? KOMENTUJCIE!!!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz