Powered By Blogger

niedziela, 8 września 2013

ROZDZIAŁ 7

Madison

  Wstałam z Jusem około 13 i pojechaliśmy do niego. Wykąpaliśmy się
razem i ubrałam się. Szybko zrobiłam obiad i Justin zszedł na dół
do mnie. Zaczęliśmy jeść. Następnie pobiegłam do łazienki. Bardzo źle się czułam... Może to po tych drinkach? Po kilku minutach spędzonych w toalecie wróciłam do Justina. Wtuliłam się w jego tors, właśnie on wiedział czego potrzebuję.
- Kochanie co się stało jesteś blada?
- Źle się poczułam i tyle.
- Może pojedziemy do lekarza?
- Nie, nie trzeba.
- No dobra.- w tym właśnie momencie Justin pocałował mnie w czoło
- Justin...
- Słucham.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też słońce.
    Wstałam i poszłam na górę czytać książkę. Nie wiem ile to mi zajęło ale zasnęłam. Nie wiem kiedy...
                                                     *

JUSTIN

  Przeraziłem się Madison była bardzo blada, można by powiedzieć że jak trup. Trochę się uspokoiła w moim uścisku i poszła na górę. Zabrałem się za sprzątanie po obiedzie. Następnie poszedłem do niej i okryłem ją kocem. Wyglądała bardzo słodko, moje słońce. Zszedłem na dół i nagrałem kolejną piosenkę. Następnie włączyłem telewizję i właśnie pokazywali mój wywiad.
Po jakiś 15 minutach wyszedłem dać tą piosenkę Scooterowi. Powiedział że się nadaje. Ucieszyłem się i pożegnałem go. Następnie pojechałem do kwiaciarni kupić 100 czerwonych róż. Pojechałem do domu do mojej dziewczyny. Gdy dojechałem nastał już wieczór. Światło w moim pokoju się paliło.
Uśmiechnąłem się z myślą że Madi wstała. Zaparkowałem auto przed domem i wszedłem do środka. Po cichu przeszedłem do naszego pokoju. Słyszałem lejącą się
wodę. Madison brała kąpiel. Położyłem róże na łóżku i rozebrałem się. Wszedłem do łazienki po cichu. Madison krzyknęła przestraszyłem ją, nie chciałem jej wystraszyć.
- Oj Justin mogłeś wejść normalnie a nie skradać się.- zaśmiała się
- Chciałem ci zrobić niespodziankę.- nie wyszła :(
- No dobra nie tłumacz się...
- Mogę dołączyć?
- No chodź, na co czekasz?
- Na twoją zgodę.- uśmiechnąłem się Madi również
    Wszedłem i razem z nią zaczęliśmy się kompa
ć.
                                                           *

MADISON 

   Wstała i byłam okryta kocem. Od razu się uśmiechnęłam myśląc że to sprawka Justina. Zeszłam na dół ale go tam nie było. Zdziwiłam się w ogóle go nie było w domu. Bóle brzucha nasilały się, znów poszłam wymiotowac.
Zadzwoniłam po Vanessę. Od razu po 10 minutach zjawiła się z paczuszką. Powiedziała mi żebym poszła do łazienki i to odpakowała. Jak powiedziała tak zrobilam. Od razu mogłam się domyślic że to był test ciążowy... Nasikałam na niego i...


PRZEPRASZAM ŻE TAKIE KRÓTKIE ALE ZBYTNIO CZASU NIE MAM. NIE ODCHODŹCIE PROSZĘ!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz