NIEKTÓRE SCENY 16+
MADISON
Szybko popędziłam do domu. Co moja mama mogła sobie pomyśleć
jakbym siedziała do bóg wie której... Zaczęła by wydzwaniać do moich
koleżanek i prawda wyszłaby na jaw. W drzwiach powitała mnie mama
ciepłym całusem w czoło. A ja poszłam, no może wbiegłam po schodach
do mojego pokoju. Odłożyłam torbę ze szkoły pod łóżko i weszłam do
łazienki. Musiałam wziąć prysznic. Rozebrałam się i weszłam do kabiny.
Puściłam wodę oraz namydliłam się arbuzowym żelem pod prysznic.
Zaczęłam myśleć o tym wszystkim, czyli o mnie i Justinie... Przebrałam się i weszłam sprawdzić Facebooka. Tylko 1 powiadomienie
o tym czy zaakceptuje związek z Jusem. Tak, potwierdziłam w końcu jest
moim facetem. Wylogowałam się i nagle moja komórka zaczęła dzwonić.
Na wyświetlaczu pokazało się zdjęcie Vanessa. Musiałam odebrać...
- Cześć Van- powiedziałam znudzonym głosem
- Hejo! Co taka nie w sosie jest sobota!!!- eh jak zwykle miała dobry
nastrój
- Hm... Spotkajmy się w kinie co?
- No dobrze kochana za kwadrans?- co?! za kwadrans? no nie nie zdążę
- No okej spoko- czemu ja się zgodziłam wiedząc że nie zdążę
- To do zobaczenia myszko
Rozłączyłam się. Wzięłam torebkę z komody i popędziłam na przystanek.
Eh... Znów pojedzie za 5 minut i co ja mam przez ten czas robić.
O nie a tym razem na wyświetlaczu pokazało się zdjęcie /Jusa/.
- Tak kochanie?- zapytałam
- Wpadniesz do mnie?
- Justin...
- Przyjadę po ciebie słońce.- kurczę co ja powiem Vanessie
- No dobrze...
- To ja już jadę.
Rozłączyłam się... Teraz muszę wybrać jeszcze jeden numer.
- Cześć Vanessa
- No jesteś w drodze?
- Tak... A właściwie nie
- Czemu tak i nie?
- No bo jadę do... lekarza tak lekarza.- musiałam ją okłamać
- No dobra... To widzimy się kiedy indziej pa...- słyszałam że jej głos się
załamał
Poszłam w stronę domu a tam już czekał piękny Justin.
- Kochanie nie wiesz jak się stęskniłem- lekko musnął mnie w usta
- Ja też. To co jedziemy do ciebie kotku?
- A poczekaj jeszcze...- podszedł do auta i... wyjął bukiet róż
- Ojej... To dla mnie? Dziękuję jesteś wspaniały!
- No to teraz możemy jechać
*
JUSTIN
Pojechaliśmy do mnie. Będąc pod moim domem była godzina 18;00.
Weszliśmy do środka. Miałem dla niej niespodziankę... Weszła i zobaczyła
rozsypane płatki róż. Oczywiście prowadziły do mojego pokoju. Ona
poszła tym szlakiem. A ja poszedłem się przebrać. Wchodząc na górę ona
też zrobiła mi niespodziankę. Ubrała się w czarno-czerwony stanik i
stringi a do tego dopasowane wysokie szpilki. Miałem na nią chęć...
Doszedłem do niej i bez opamiętania zaczęliśmy się całować. Mmmm...
A potem kierowaliśmy się w stronę łóżka. Po kilku sekundach znów
byłem w niej. Tym razem coraz bardziej intensywnie ruszałem członkiem.
A ona jęczała dość głośno moje imię. To mi się podobało.
*
MADISON
Chciałam mu się znów oddać. Wiedziałam że mu się poprzedni raz
podobał. Był zachwycony moim nagim ciałem... No i specjalnie
kupiłam kiedyś tą bieliznę. To była moja niespodzianka. Kiedy już był we
mnie ja jęczałam z rozkoszą jego imię. Justin, Justin... Tak znów było
cudownie. Justin ozdobił łóżko płatkami róż oraz trasę do jego pokoju.
Oczywiście nie było by tak romantycznie bez świec... Było mi bardzo
dobrze. Znów byłam przy moim chłopaku... Po kilku minutach stosunku
to ja byłam na górze i miałam nad nim władzę. Robiłam wszystko żeby
było mu dobrze i było. Po 30 minutach oboje doszliśmy do orgazmu.
Następnie zdjęłam jemu prezerwatywę i masowałam jego członka.
Po jakiś 5 minutach padliśmy z sił i usnęłam na jego torsie.
Wstaliśmy tak około 12 i poszłam się ubrać Justin również.
Następnie zaczął rozmowę.
- Ale z ciebie diablica... Nigdy nie mam dosyć
- Widzę że ci się podobało misiu...
- Podobało to mało powiedziane, jesteś wspaniała- zaczął mnie namiętnie
całować.
*
JUSTIN
O 16 pojechaliśmy do restauracji na wspólny obiad. Gdy dostaliśmy
nasze dania i je konsumowaliśmy zadzwonił telefon Madison. Odebrała
i zaczęła rozmawiac ze swoją mamą. Słychać było jak krzyczała. Jest
wściekła. Po tej rozmowie zacząłem obejmować Madison i ją całować.
Następnie odwiozłem ją do domu. Jej mama musiała usłyszeć auto, bo
wyszła przed dom i zaczęła na nas krzyczeć. Głównie chodziło o to że
nie wróciła na noc, miała wyłączony telefon i nie poinformowała
mamy o tym. Przeprosiłem bardzo panią Gomez i powiedziałem, że
więcej się to nie powtórzy...
TAK NADSZEDŁ 5 ROZDZIAŁ I NADAL NIE WIDZĘ ŻEBY KTOŚ
PISAŁ KOMY... NO PROSZĘ ZACHĘCAJCIE MNIE DO PISANIA...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz